Sala szkolna

„Lafi Bala!” – czyli dotarliśmy do Burkina Faso

Jak to było, że trafiliśmy do Burkina Faso?
Chociaż jeszcze przed wakacjami szukałem ciekawych, egzotycznych i tanich państw do odwiedzenia, to gdzieś tam w głowie kształtował się projekt odwiedzenia najbiedniejszych krajów świata. Chciałem zobaczyć w jaki sposób radzą sobie ludzie, którym jest naprawdę ciężko i zrozumieć, co tak naprawdę determinuje to, że otwierają listę najbiedniejszych państw.
Jak to jednak zwykle bywa – podróż podyktowana została promocjami lotniczymi, a że Burkina Faso znajduje się w ów liście – to mogę jedynie podziękować Turkish Airlines za dobrze wydane 300 EUR i otwarcie połączenia do Wagadugu!

Do Wagadugu dotarliśmy nocą, gdzie odebrał nas Benoit – życzliwy człowiek poznany przez CouchSurfing.

Benoit w swoim domu. Współdzielimy z nim jego pokój przez dwie noce. Śpimy na materacu poniżej łóżka.

Rano Benoit oprowadza nas po centrum Waga, pokazuje stadion piłkarski, z dumą opowiada o Abdou Razack Traoré który grał w polskim klubie, zwiedzamy katedrę, market.

Benoit oprowadza nas po Wagadugu

Poznajemy brata Benoita – Elvisa, który przygotował dla nas obiad. Elvis jest byłym pracownikiem kopalni złota. Za 3 miesiące pracy po 14 godzin dziennie, z codziennym wyżywieniem w postaci fasoli, z wodą do picia która służy również do płukania złota otrzymał równowartość 80 USD. Jest zadowolony, bo praca w kopalni gwarantuje otrzymanie wynagrodzenia. Cieszymy się, że poznaliśmy Elvisa, bo zobaczenie kopalni złota jest na naszej liście „must see”.
W Burkina Faso ponad 70% społeczeństwa żyje za mniej niż dwa dolary dziennie.

Obiad przygotowany przez Elvisa. Wystarczy 12 zł by najadło się przynajmniej 10 osób.

Odwiedzamy lokalną szkołę, jest niedziela więc sale czekają do poniedziałku na uczniów

Sala szkolna
Sala szkolna
Szkoła w Wagadugu
Wejścia na ostatnią kondygnację szkoły. Brak barierek, wystające pręty zbrojeniowe nie są tu problemem.

Bar jak nie bar
Kilka osób w barze, jedni rozmawiają, drudzy grają w chińczyka, jest nawet muzyka. Rzadko ktoś coś zamówi, czasami zapali papierosa.
Przychodzi Elvis ze znajomymi, zapraszamy go na piwo. Nie ukrywa, że jest zaskoczony i szczęśliwy. Bierze szklanki i dzieli się ze znajomymi.
Nie ma co ukrywać – w kraju, w którym piwo kosztuje podobnie jak w Polsce, a średnia zarobków (zawyżona przez zarobki najbogatszych) wynosi 115 dolarów, to kupienie butelki piwa lub puszki coli jest luksusem dla nielicznych.

Mateusz, Lucek, Elvis i Benoit w lokalnym barze
Mateusz, Lucek, Elvis i Benoit w lokalnym barze

Z czym kojarzy się Wam logo?

Tak wygląda butelka po kilku piwach
Tak wygląda butelka po kilku piwach

Kolacja na bogato
Dostaliśmy zaproszenie na kolację do przyjaciela Benoita, do prawdopodobnie najbogatszego chłopaka z dzielnicy. Piękny, okazały, samotnie piętrowy dom wyróżnia się wśród domów zrobionych z gliny, czasami z cegieł, pokrytych kawałkiem blachy. Dom z domofonem, którego strzegą druty kolczaste i kraty w oknach. Lokalna twierdza.
Wchodzimy na piętro, w pokoju znajomy słodki zapach.
Właściciel domu ma telewizor, DVD, jeden z nowszych telefonów Samsunga, konsolę PSP.
Oglądamy film na DVD i nagle przerywają nam kobiety, które wchodzą do pokoju. Robią porządek na stole, kładą na niego miski, talerze, sztućce. Przynoszą jedzenie. Zachodzi krótka wymiana zdań i kobiety zabierają talerze i sztućce. Będziemy jeść po afrykańsku, z jednego gara, rękami.

Tradycyjne burkińskie jedzenie, przygotowane z okazji naszego przyjazdu.
Tradycyjne burkińskie jedzenie, przygotowane z okazji naszego przyjazdu.

Laafi bala!
Całe Wagadugu mówi w Moore, języku plemienia Mossi. Część nie mówi dobrze po francusku. Dlatego, by przełamać pierwsze lody warto nauczyć się przed wyjazdem kilku zwrotów:
Słownik Moore – Angielski

Wracamy do domu, odganiamy karaluchy i idziemy spać. Jutro jedziemy do Ghany. A podróż będzie …. ? – warto sprawdzić jutro.

  • http://www.asiagigi.blogspot.com Masło

    Fajne! A widzieliście tam innych białych? Jestem ciekawa, jak patrzą tam na blondynki… 😉