Takie widoki tylko na La Pleasure Beach

Ministerstwo Turystyki, komisariat i rastafarianie – relacja z Ghany, dzień 3

Zawieź nas do najtańszego miejsca przy najpiękniejszej plaży w Akrze – mówimy do napotkanego taksówkarza.

Ghana była dla mnie krajem, do którego prawie wcale się nie przygotowywałem. Wiedziałem jedynie, że chcę jechać na południe by zobaczyć trumny oraz na północ – by dostać się do obozu dla wiedźm.
Samo pakowanie do Afryki zajęło mi mniej niż dwadzieścia minut. Pomyślałem, że w końcu ja, ten który był już parę razy w Azji, w Ameryce Południowej, Arktyce, ten, który zmagał się z wysokimi górami i pływał w jeziorze piranii nie musi wkładać do plecaka więcej niż kilka koszulek i opakowań stoperanu. Myliłem się.
Na szczęście Lucek był bardziej ogarnięty. Podczas mojej podróży do Kirgistanu poznał Kasię – kopalnię wiedzy o Ghanie. Kasia powiedziała, że jeżeli chcemy doświadczać Afryki taką jaką jest, musimy z nią popłynąć. Nie możemy z nią walczyć, sprzeciwiać się jej, tłumaczyć na europejski sposób, lecz popłynąć.

Czytaj więcej