Takie widoki tylko na La Pleasure Beach

Ministerstwo Turystyki, komisariat i rastafarianie – relacja z Ghany, dzień 3

Zawieź nas do najtańszego miejsca przy najpiękniejszej plaży w Akrze – mówimy do napotkanego taksówkarza.

Ghana była dla mnie krajem, do którego prawie wcale się nie przygotowywałem. Wiedziałem jedynie, że chcę jechać na południe by zobaczyć trumny oraz na północ – by dostać się do obozu dla wiedźm.
Samo pakowanie do Afryki zajęło mi mniej niż dwadzieścia minut. Pomyślałem, że w końcu ja, ten który był już parę razy w Azji, w Ameryce Południowej, Arktyce, ten, który zmagał się z wysokimi górami i pływał w jeziorze piranii nie musi wkładać do plecaka więcej niż kilka koszulek i opakowań stoperanu. Myliłem się.
Na szczęście Lucek był bardziej ogarnięty. Podczas mojej podróży do Kirgistanu poznał Kasię – kopalnię wiedzy o Ghanie. Kasia powiedziała, że jeżeli chcemy doświadczać Afryki taką jaką jest, musimy z nią popłynąć. Nie możemy z nią walczyć, sprzeciwiać się jej, tłumaczyć na europejski sposób, lecz popłynąć.

Czytaj więcej

IMG_1726 copy

As-salamu alaykum, Jesus! – jedziemy do Ghany!

Autobus do Akry miał odjechać o dziewiątej. Przed dziesiątą pytamy się Aboubacar o której odjeżdżamy – tu jest Afryka, tu nigdy nic nie wiadomo – odpowiada. To zdanie będzie nas prześladowało przez cały wyjazd. Jeszcze o tym nie wiemy.

Niedługo później autobus się zapełnia, ludzie zasiadają wolne miejsca.

Do luków bagażowych burkińczycy ładują worki z ryżem, fasolą, krzewy, trochę bagaży i żywe, związane sznurkiem kozy. Już wiemy, że nie wszystkie kozy przeżyją 24-godzinną podróż w męczarniach nieotwieranego luku bagażowego i to w afrykańskim słońcu. Wiemy to, ale nie możemy nic z tym zrobić. Musimy się z tym pogodzić.

Przez całą podróż myślimy co jakiś czas o biednych kozach, ale dopiero po kilkunastu godzinach podróży same dają o sobie znać, kiedy na każdym postoju czuć fetor padliny.

Czytaj więcej

Sala szkolna

„Lafi Bala!” – czyli dotarliśmy do Burkina Faso

Jak to było, że trafiliśmy do Burkina Faso?
Chociaż jeszcze przed wakacjami szukałem ciekawych, egzotycznych i tanich państw do odwiedzenia, to gdzieś tam w głowie kształtował się projekt odwiedzenia najbiedniejszych krajów świata. Chciałem zobaczyć w jaki sposób radzą sobie ludzie, którym jest naprawdę ciężko i zrozumieć, co tak naprawdę determinuje to, że otwierają listę najbiedniejszych państw.
Jak to jednak zwykle bywa – podróż podyktowana została promocjami lotniczymi, a że Burkina Faso znajduje się w ów liście – to mogę jedynie podziękować Turkish Airlines za dobrze wydane 300 EUR i otwarcie połączenia do Wagadugu!

Czytaj więcej